|
JANGCY
|
 |
« : Marzec 24, 2008, 15:34:00 » |
|
Ofiara mediów Anna Redlicka
Według znawców rasy amstaffy są niezwykle serdeczne, domowników obdarzają miłością i oddaniem.
Ponad wszystko cenią sobie bliskość opiekuna: wspólne zabawy, spacery i naukę, do której mają wyjątkową smykałkę. Tymczasem w mediach przedstawiane są jako potwory, maszyny do zabijania z piekła rodem. Jak jest naprawdę?
Cieszą się złą sławą i to nie tylko w Polsce. Amerykańskie staffordshire terriery bywają negatywnymi bohaterami doniesień prasowych i reportaży telewizyjnych, w których obwiniane są o wyjątkowo krwiożercze skłonności. Po tragicznych wypadkach pogryzień w wielu krajach trafiły na pierwsze miejsca list ras niebezpiecznych, w niektórych nawet zakazano ich hodowli. O tym, jakie naprawdę są amstaffy, rozmawiamy z Anną Żero, która hoduje psy tej rasy pod przydomkiem Sentinel od 1993 roku.
Przyjaciel Pies: Amstaffy cieszą się nie najlepszą opinią. Jak się żyje pod jednym dachem z takim niezbyt łatwym psem?
Na twarzy mojej rozmówczyni odbijają się z trudem skrywane emocje. Kiedy odpowiada, głos jej lekko drży z oburzenia...
Anna Żero: Jak to niełatwym, dlaczego niełatwym? To bardzo miłe psy, niezwykle oddane właścicielowi. Każdy z domowników kochany jest przez amstaffa bezgranicznie, obojętne, czy to dziecko, czy dorosły. To bardzo bystre psy, które doskonale się szkoli.
PP: W ten sposób mówią o swojej ulubionej rasie wszyscy hodowcy. Jednak pekińczyki czy mopsy nie zapracowały na opinię morderców.
AŻ: Nie można robić takich porównań. To małe pieski i nikt nie traktuje poważnie ich siły fizycznej.
PP: Zgoda, zły przykład. A dogi niemieckie czy dogi de Bordeaux? Nikt nie twierdzi, że to urodzeni mordercy.
AŻ: Wszystkie psy gryzą. Bez wyjątku. Nie będę przytaczać, która rasa stoi na czele czarnej listy. Powiem tylko, że nie jest to amstaff. Niestety, ten pies miał to nieszczęście, że w pewnym momencie stał się niezwykle popularny. Kilka wypadków i został bohaterem medialnym. To media zrobiły z niego mordercę.
PP: Jednak media, nawet te goniące za sensacją, nie wzięły sobie tych doniesień z powietrza, musi w nich tkwić choć ziarenko prawdy?
Emocje mojej rozmówczyni nieco opadają. AŻ: Ludzi fascynuje, a jednocześnie trochę przeraża siła fizyczna tych psów. Amstaff jest nie tylko bardzo silny, ale i niesłychanie zwinny, w dodatku ma w sobie ciętość teriera. Jest również inteligentny. W nieodpowiednich rękach może być naprawdę niebezpieczny. Ale nie bardziej niebezpieczny niż inne psy. Ze względu na jego niechlubną historię ludzie robią z niego krwiożerczego potwora, bezmyślną maszynę zdolną tylko do zabijania. Większość ludzi nie jest w stanie odróżnić bulteriera od amstaffa czy buldoga, ale zdanie na temat american staffordshire terrierów mają już wyrobione. Niestety dotyczy to również dziennikarzy.
PP: A co to znaczy w nieodpowiednich rękach? Czy chodzi o tych, którzy kupują pierwszego w życiu psa?
AŻ: Nie, to nie to. Jeśli człowiek dysponuje odpowiednią wewnętrzną siłą i kupuje psa z dobrych pobudek, to nie ma znaczenia, czy to jego pierwszy pies, czy nie. Jak człowiek jest ciekawy psa i chce się z nim dogadać, to przy niewielkiej pomocy hodowcy lub dobrego szkoleniowca, stosując się do ich wskazówek, poradzi sobie także z amstaffem.
To pies niezwykle aktywny, który potrzebuje dużo ruchu. Nie nadaje się do trzymania w kojcu, nie tylko ze względu na krótką sierść, ale również z tego powodu, że potrzebuje bliskości człowieka. Jest inteligentny, więc nie może się nudzić na kanapie, nie wystarczy mu też pobieganie po ogródku. Trzeba z nim ćwiczyć, trzeba mu dawać zadania do wykonania. Amstaff uwielbia rowerowe wycieczki, pływanie i aportowanie. Doskonale sprawdza się w zawodach obedience i agility. PP: Agility?
AŻ: W Polsce to się rzadko zdarza, a amstaffy potrafią być lepsze nawet od border collie.
PP: Jakie jeszcze warunki powinien spełniać przyszły właściciel amstaffa?
AŻ: Jak właściciel każdego innego psa powinien być konsekwentny, opanowany i przede wszystkim odpowiedzialny. Nieszczęściem dla rasy są ci, którzy kupują sobie amstaffa zamiast pistoletu, żeby się poczuć bezpieczniej. Tacy potrafią bez sensu wyostrzać psa, a potem nad nim nie panują. Co gorsza, podświadomie szczują go na innych, amstaff świetnie wyczuwa, kiedy właściciel zachęca go do ataku, nawet nic nie mówiąc.
PP: W takim razie wielka odpowiedzialność spada na hodowcę przy sprzedaży szczeniąt.
AŻ: Toteż odpowiedzialni hodowcy zrzeszeni w Związku Kynologicznym przeprowadzają bardzo staranny, szczegółowy wywiad, zanim zdecydują się na sprzedaż szczenięcia. Ogromnym problemem są dla nas ?hodowcy? psów bez papierów, nigdzie niezrzeszeni, którzy nie zwracają uwagi ani na charakter ?produkowanych? przez siebie zwierząt, ani na to, komu i w jakim celu je sprzedają. W wypadkach z udziałem amstaffów jak do tej pory brały udział psy hodowane bez papierów, a zatem w typie amstaffa. Ale tego już nikt nie docieka. Ja z wieloma nabywcami moich szczeniąt utrzymuję ścisły kontakt. Oni wiedzą, że w każdej chwili mogą mnie poprosić o pomoc i radę.
PP: A jak zachowują się amstaffy w stosunku do innych psów?
AŻ: No cóż, kiedyś ich przodkowie hodowani byli do walk, więc amstaffy potrafią zadzierać z innymi psami. Ale są też pewne swojej siły, a dobrze wychowane nie atakują pierwsze. Dla odpowiedzialnego właściciela amstaffa największym problemem są inne psy puszczone luzem bez nadzoru, które zaczepiają, prowokują, atakują. Tego żaden amstaff nie wytrzyma, a kiedy już zaatakuje, to nieszczęście gotowe.
PP: A w domu pewnie trzeba je od siebie rozdzielać?
AŻ: Ależ skąd! Kiedy jesteśmy w domu, psy chodzą razem. Samce rozdziela się, gdy któraś z suk ma cieczkę. No i kiedy wychodzimy, tak na wszelki wypadek. Młode psiaki są zamykane, a emeryci stróżują na kanapach.
PP: A inne zwierzęta? AŻ: Znam wiele hodowli, w których amstaffy mieszkają pod jednym dachem z innymi zwierzętami. Moje śpią z jamnikiem i kotem, mało tego, bronią domowego kota przed obcymi psami i kotami.
PP: Jednak takie duże, silne psy zapewne nie bardzo nadają się dla rodzin z dziećmi?
AŻ: Jak już mówiłam, amstaffy są bardzo oddane rodzinie. Amerykanie nazywają je najczulszymi niańkami i one rzeczywiście są bardzo delikatne w stosunku do dzieci, bardzo opiekuńcze. Ale tak jak każdego innego psa nie należy zostawiać amstaffa samego z dziećmi, bez nadzoru dorosłych.
PP: Czy amstaff jest bardzo wymagający, jeśli chodzi o żywienie?
AŻ: To zależy od wieku psa. Szczenięta, młode, rosnące psy, szczenne suki potrzebują wysokobiałkowej, wysokoenergetycznej karmy. Dorosłym, zwłaszcza pędzącym leniwy żywot kanapowca, można obniżyć dzienną dawkę białka, ale dopiero kiedy pies jest w pełni rozwinięty. Rosnący amstaff nie może być zbyt szczupły. Ja nawet wolę, kiedy szczenięta są tłuściutkie, choć oczywiście nie monstrualnie zapasione, bo wtedy mają przeciążone stawy.
PP: O ruchu już pokrótce wspomnieliśmy, ale wróćmy do tego tematu...
AŻ: Amstaff potrzebuje sporo ruchu, nie tylko ze względu na charakter i konieczność rozładowania nadmiaru energii. On potrzebuje codziennych intensywnych ćwiczeń i towarzystwa człowieka. Taki spacer z aportowaniem, ćwiczeniem posłuszeństwa czy pokonywaniem przeszkód znakomicie wzmacnia więź pomiędzy nim i właścicielem, co w przypadku psów tej rasy jest niesłychanie ważne.
PP: A na co chorują amstaffy?
AŻ: To zdrowe i odporne psy. Ale też bardzo wytrzymałe na ból, więc czasem właściciel może nie zauważyć, że amstaffowi coś dolega. Trzeba naprawdę dobrze znać swojego pupila, aby nie przegapić objawów choroby. Bardzo częstym urazem mechanicznym u amstaffów są naderwania lub wręcz zerwania więzadeł krzyżowych w kolanach. Te bardzo żywe i aktywne psy uwielbiają skakać, a kiedy naciągną więzadło, ignorują ból i skaczą dalej. Mądry właściciel powinien umieć wyhamować nadmierną ruchliwość swojego podopiecznego. Sporym problemem u amstaffów jest podatność na alergie, i to wszelkiego rodzaju: pokarmowe, kontaktowe, na ugryzienia owadów.
PP: A jakich problemów w hodowli może spodziewać się przyszły hodowca amstaffów? AŻ: Według mnie największym problemem w hodowli jest znalezienie właściwych opiekunów dla wyhodowanych szczeniąt. Przy kryciu i porodzie nie ma większych problemów, a suki są dobrymi, troskliwymi matkami. Ważne jest tylko to, aby nie dopuszczać do hodowli zwierząt o niezrównoważonym charakterze.
PP: Czym zatem różni się amstaff od innych psów?
AŻ: Właściwie niczym. Jak wszystkie psy potrzebuje miłości i czułości, właściwej opieki i dobrego wychowania. Trzeba wiedzieć, że to pies, który ślepo ufa właścicielowi i bardzo się do niego przywiązuje.
Rozmawiała Anna Redlicka
Historia rasy
W drugiej połowie XIX wieku brytyjscy imigranci przywieźli do Ameryki swoje ?bull and terriers? (hodowane do walk mieszańce buldoga i rozmaitych terierów). W USA nazywano je ?pit bull terrier?, ?american bull terrier? lub ?yankee terrier?. Wykorzystywano je do bardzo popularnych wówczas walk psów. Dopiero w roku 1936 opracowano wzorzec tej amerykańskiej rasy, zarejestrowanej jako staffordshire terrier, a od roku 1972 jako american staffordshire terrier. Zmiana nazwy miała na celu oddzielenie psa wystawowego od psa walczącego. Z czasem częściowo zmieniony został zarówno wygląd, jak i charakter tego psa. Choć walki psów zostały oficjalnie zakazane, nadal hoduje się pitbule, lecz ani American Kennel Club, ani Brytyjski Kennel Club, ani FCI nie uznają tej rasy, której wzorzec dopuszcza znaczną rozpiętość wzrostu i wagi, rozmaite umaszczenia i wygląd. Pit bull terrier ma być przede wszystkim psem ciętym, odważnym i powinien wykazywać nieustanną wolę walki. W kilku krajach europejskich zabronione jest nie tylko hodowanie, ale nawet posiadanie pitbuli. Hodowcom amstaffów zależy na tym, aby ich psy były opanowane, nieagresywne, żeby nadawały się zarówno na wystawy, jak i do towarzystwa.
Żywienie
Chociaż nie imponuje wzrostem, nikt nie odmówi amstaffowi niezwykłej postury. Potężny, doskonale umięśniony, wygląda jak prawdziwy gladiator. Zbudowanie takiej masy mięśni wymaga dostarczenia dużej ilości białka. Oczywiście samo białko w karmie nie wystarczy. PIes musi trenować: biegać, ciągnąć, skakać itd. Taki trening wymaga podawania mu specjalistycznych karm gotowych lub skorzystania z wiedzy doświadczonego żywieniowca, specjalisty od psów sportowych. Karma dla trenującego psa, oprócz wysokiej jakości białka, powinna także zawierać odpowiednią ilość tłuszczu i składniki mineralno-witaminowe. Musi być maksymalnie skoncentrowana i jak najlepiej przyswajalna. Amstaff kanapowiec nie jest tak wymagający i komponując dawkę pokarmową, trzeba mieć na względzie problemy z nadwagą.
|